GO 027 Nakaz stosowania osłony

Autor: Aleksandra Dańczyszyn, Gatunek: Poezja, Dodano: 21 lutego 2017, 12:36:08

Wieczorem proszę mnie przykryć

kloszem i kocem,

a włosy związać sznurówką z nowych trampek –

do obrony przed światem mam tylko małe kolce

czy może raczej kolczyki

 

Kto mnie ochroni przed tygrysami,

liskami gryzącymi tętnice

przydomowych kur?

 

Wpadłam Ci w oko –

przez oczko w rajstopach

czy może raczej przez dziurę w Twoich spodniach

 

Przykryj mnie kołdrą

i patrz, jak zasypiam,

wpatruj się we mnie

jak mistrz w szkiełko zegarka,

jak kleryk w hostię

 

Przytrzymaj mnie w nadgarstkach,

gdy będę odlatywać

Komentarze (9)

  • POLICJA
    06996
    XIII

    2 pkt karne za brak "jak kura w gnat"

    :)

  • Super.

    • Ir _
    • 21 lutego 2017, 21:40:14

    Ja już swoje rzekłam:)

  • ostatni dwuwers zbędny.

  • ciekawe

  • Ja w tym wierszu zobaczyłam trzy oblicza kobiety.
    Pierwsze – to upozowane na różę. Tu kobieta jest piękna, wymagająca. Do kogoś bliskiego zwraca się w sposób chłodny, trochę oficjalny: „Wieczorem proszę mnie przykryć/ kloszem”. Wyniosłości towarzyszy jednak kokieteria. Widać potrzebą zatrzymania przy sobie konkretnego człowieka. Róża, „ze sznurówką z trampek” we włosach – intrygująca. I elegancka! Bo sznurówka jest „z nowych trampek”:)
    Drugie – to naturalne, codzienne, ale też chłodne. Tu już nie ma klosza, jest zwykła kołdra. Tyle, że kołdra też okrywa, oddziela od reszty świata (a także – dotyku) osobę trzymającą „na dystans”. „Oddzielną”. Możesz na mnie patrzeć...
    I trzecie oblicze – szczere. Prośba o pomoc: „Przytrzymaj mnie w nadgarstkach,/ gdy będę odlatywać”. Przytrzymaj w nadgarstkach? Czyli co? Dotknij, mimo tych wszystkich osłon, mimo klosza, koca, kołdry? O co chodzi?
    Może o to, że potrzeba mi (podmiot liryczny) OSŁONY PRZED SAMĄ SOBĄ.
    Może to jest ten nakaz zawarty w tytule wiersza: „Nakaz stosowania osłony”. Nie daj mi odlatywać w to, co nienaturalne. W moje wyobcowanie.
    Ja, wyniosła i chłodna róża, nakazuję Ci (wielka litera!) - osłaniaj mnie przed samą sobą, przed moimi odlotami. Osłaniaj mnie... sobą.
    Nie chcę widzieć „ tygrysów, lisków gryzących tętnice/ przydomowych kur”. Nie chcę się bać.
    Odlot jest oczywiście szerokim pojęciem i puenta nie jest jednoznaczna, widać jednak w niej przełamanie postaw towarzyszących dwóm wcześniej pokazanym wcieleniom.
    Fajny wiersz.

  • jak mistrz w szkiełko zegarka,
    jak kleryk w hostię
    W/g mnie te dwa wersy rozbiegają się, niepotrzebnie zatrzymują: po co mistrz(od czego? Jezusa też nazywa się w różnych tłumaczeniach Mistrzem)patrzy w szkiełko i jest znak równości z klerykiem patrzącym w hostię. Logika mi tu nie pasuje i za dużo pytań.
    Odebrałam podobnie jak Małgorzata, ale nie umiem werbalizować tak ładnie. Dla mnie to są losy/przemiany, jakie się dokonały w jednej kobiecie.
    Najfajniejsza jest ta sznurówka: według powiedzonka: 'jeśli chcesz zatrzymać babę przy sobie, dawaj jej... na lato dziecko, na zimę trampki.: - ))

  • ostatni dwuwers jest bardzo esencjonalny, i nie nalezy sie go wyzbywać.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się